Strategiczne dylematy
Co zrobić, kiedy masz we władaniu kraj na miarę globalnego imperium, ale większość strategicznych portów przez większą część roku jest skuta lodem? Problem wydaje się być nie bez rozwiązania, pod warunkiem, że mówimy o Oceanie Arktycznym.
Zaletą tego oceanu jest to, że spływają do niego słodkowodne rzeki z Syberii, dzięki czemu ujścia tych rzek są stale w stanie ciekłym. Plan roztopienia portów polegałby zaś na zbudowaniu tam, a następnie zawróceniu biegów rzek, co doprowadziłoby (w teorii) do wyzwolenia potężnej hydrologicznej siły. Za tą siłą poszłaby elektryczność, która podniosłaby regionalny przemysł z upadku oraz rozgtzałaby syberyjską glebę, co doprowadziłoby do powstania rolnictwa. Ostatnim czynnikiem, którego suma to gospodarka i uprawa ziemi, jest zmiana zasolenia oceanu, za którą poszłoby roztopienie lodowców oraz oczywiście uwolnienie żeglugi.
Niestety, efektem ubocznym byłoby podniesienie się wody, w skali globu, o 1.5 metra, co mogłoby drastycznie zmniejszyć populację na świecie zarówno ludzi jak i zwierząt.
Przedstawiona powyżej koncepcja pochodzi z pierwszej połowy XX wieku, a autorem jej jest nie kto inny jak towarzysz Lenin.

Napisz odpowiedź