Wojenna propaganda
Propaganda, słowo, które w naszych uszach posiada wyłącznie pejoratywny oddźwięk. W zasadzie nie zaprzeczę, ale kwestie wartościowania pojęć zostawię każdemu z osobna. W większości propagandę buduje się na podstawie kłamstwa i fałszerstwa, ale nie możemy pomijać też prawdy (najczęściej swojej własnej).
Jeżeli nasze działanie ma odnieść zamierzony efekt musimy pamiętać o sześciu “złotych” zasadach manipulowania tłumem podczas wojny:
- Oskarżenie o okrucieństwo - nic nie działa lepiej na ludzką psychikę jak obrazy pełne przemocy i nienawiści w wykonaniu danego, najlepiej wrogiego nam, narodu. W tym wypadku granica między prawdą i fałszem prawie nie istnieje.
- Hiperboliczna inflacja stawek - chodzi o uświadomienie, zarówno cywilom, jak i żołnierzom, że to co walczą ma największą wartość i jest im najdroższe. Musimy przypominać, że wróg czyha na nasze najświętsze (niech każdy sam sobie wybierze) dobra.
- Dehumanizacja wroga - przeciwnik jest niemalże dzikim zwierzęciem, w zasadzie nikt by się nie dziwił jakby pił krew swoich wrogów (nas) i zjadał ich ciała. Niektórzy mają tu na myśli też “Szatana Zachodu” i temu podobne określenia.
- Polaryzacja - “…tu jesteśmy my, a tam jest ZOMO”
- Bóg z nami - jeżeli stoją za nami jakieś transcendentne siły możemy pokonać każdego. Tak uważał (a przynajmniej wmawiał ludziom) niemalże każdy tyran i dyktator, ewentualnie sami nadawali sobie przymioty boskie/cesarskie.
- KONTRPROPAGANDA - ktoś propaganduje przeciw nam, więc musimy odpowiedzieć własnym działaniem antypropagandowym.

Napisz odpowiedź