Dzieci wojny

22 07 2008

Kolejna smutna refleksja o Afryce.
Dzisiaj chciałbym zająć się kwestią niskich kosztów prowadzenia konfliktów zbrojnych na Czarnym Lądzie. Dlaczego właśnie tam, pokój okazuje się dużo droższy od samej wojny, która, w afrykańskim stylu, jest jeszcze bardziej wyniszczająca i demoralizująca niż międzypaństwowe konflikty XX wieku?

Na pewno pierwszą, bo jedną z dwóch, przyczyn jest niski koszt wyprodukowania broni potrzebnej do prowadzenia afrykańskich wojen. Półciężarówki zastępują hummery, a nawet czołgi. Wiecznie młody AK, przy jego przystępnej cenie, i produkcji i sprzedaży, jest towarem doskonałym. W Afryce nie potrzeba zresztą czołgów, samolotów czy szpiegowskich satelitów, bo nikt ich tam nie posiada. Konflikty toczy się tam w oparciu o homebrew i lekki sprzęt.

Drugą i najważniejszą, wg autora, przyczyną jest szeroki dostęp do czynnika żywego w postaci ludzi młodych (dzieci i młodzieży). Dla „dzieci wojny” przyłączenie się do zbrojnej bandy czy lokalnego war lorda jest jedynym, racjonalnym wyjściem w jego sytuacji. Dzięki temu zabezpiecza własne przetrwanie, a na dodatek wzrasta jego społeczny prestiż i uznanie.

W 95% zabiera się młodych chłopców z ulicy i tworzy z nich zbrojne oddziały: od kurierów po ładowniczych amunicję i szeregowych żołnierzy. Co istotne, tych młodych ludzi nie trzeba jakoś specjalnie przekonywać do wzięcia udziału w wojnie. Dwa wspomniane już powody: chęć przetrwania i podniesienie statusu społecznego, uzupełnione przez socjotechnikę (podpartą kiepskim wykształceniem i wąskim światopoglądem) popychają tych ludzi w objęcia ‘panów wojny’. Poza tym, prestiż i uznanie – gdy młody, nabuzowany hormonami mężczyzna trzyma na linii strzału bezbronnych ludzi, jego poczucie własnej wartości diametralnie wzrasta. Staje się człowiekiem respektowanym, pomijając fakt, że szacunek podparty jest strachem przed śmiercią.

Psychologowie upatrują w filmach typu Rambo, udziału w rozwoju tej patologii. Wystarczy przetrzasnąć Internet w poszukiwaniu pozowanych zdjęć młodych bojówkarzy. Dzieje się tak, ponieważ wraz z rozwojem przemysłu przemocy, następuje otwarcie dostępu dla tych ludzi do dóbr kultury masowej, która zaczyna tworzyć w ich świadomości pewne wzorce zachowania i archetypy osobowości.

Kształtowanie psychiki tych osób wygląda następująco: najpierw doznają upokorzenia, czy to ze strony otaczającego ich świata (bieda) czy współplemieńców. Gdy pojawia się watażka i daję im broń do reki, zostają poddani silnemu uczuciu wszechmocy, które połączone z wdrażaniem świadomości wojskowego, prowadzi do eskalacji przemocy. Do „najpopularniejszych” grup dzieci-żołnierzy

zalicza się Zjednoczony Front Rewolucyjny oraz „West Side Boys”.

Skąd tak naprawdę bierze się ta fala przemocy towarzysząca tym grupom? Można by sądzić, że jej przyczyna leży w konfliktach etnicznych, ale jest to pogląd mylny, ponieważ one ją tylko nasilają. Źródłem jest wymuszony awans społeczny nisko uplasowanej jednostki, która mści się za doznane wcześniej krzywdy. Młody żołnierz zaczyna upatrywać swej krzywdy w ludziach, którym wiodło się lepiej – nie przyzwyczajony do systematycznej pracy, nie jest w stanie pojąć  trudu związanego z osiąganiem wysokiej pozycji społecznej.
Istnienie państw, w których normą jest powszechna działalność uzbrojonych band młodych ludzi, stanowi idealne podłoże do prosperowania półświatka, od zwykłych kryminalistów po zorganizowane grupy przestępcze.


Operacje

Informacja

Dodaj komentarz