Zwalczanie międzynarodowego piractwa morskiego

28 01 2009

Problem międzynarodowego piractwa morskiego, z roku na rok, staje się coraz większy. Dopiero dwa incydenty z 2008 roku, tj. porwanie ukraińskiej jednostki przewożącej rosyjskie czołgi oraz supertankowca „Sirius Star” zmotywowało międzynarodową opinię do bliższego przyjrzenia się grupom działający u wybrzeży wschodniej Afryki, głównie w rejonie somalijskiej granicy morskiej. Oprócz zwrócenia na siebie uwagi, piraci wywarli presję na Organizację Narodów Zjednoczonych, co ostatecznie doprowadziło do uchwalenia czterech rezolucji. Pozwalają one na walkę z tym rodzajem przestępczości podmiotom państwowym, m.in. poprzez wprowadzenie prawa do czynnej obrony na pokładzie statku czy działań wyprzedzających w wykonaniu państwowych flot.  Do końca 2008 roku aż dwanaście różnych państw wprowadziło na międzynarodowe wody swoje okręty wojenne, w celu obrony szlaków komunikacyjnych przed pirackimi atakami.  Niestety, międzynarodowe prawo karne nadal nie potrafi skutecznie działać (poprzez braki regulacji) w przypadku zatrzymań przestępców, a środowisko eksperckie jest podzielone – część analityków uważa za słuszne wprowadzanie państwowych flot, inni sugerują, że to doprowadzi tylko do eskalacji zjawiska nie tylko we Wschodniej Afryce, ale w skali globu.

Jak na razie, pirackie ataki ograniczają się do czterech, strategicznych dla morskiej żeglugi, obszarów:

Według doniesień Międzynarodowego Morskiego Biura ds. Piractwa, ten rodzaj działalności przestępczej osiągnął swój najwyższy poziom od 1992 r. w 2008 r. (patrz mapka). W skali globalnej jego wzrost wyniósł 11% w stosunku do roku 2007 (we Wschodniej Afryce aż 200%!). W 2008 r. doszło do 49 udanych porwań statków, z czego 42 miały miejsce na somalijskim wybrzeżu, w tym uprowadzenie „Sirius Stara”. Na wybrzeżu nigeryjskim doszło do 5 ataków, aczkolwiek zakłada się, że duża ich liczba nie została po prostu zgłoszona. W innych rejonach liczba incydentów spadła.

Do tej pory, nie pojawiły się żadne kompetentne analizy, potrafiące do końca zobrazować zjawisko piractwa morskiego. Trudno też określić rozmiar strat, jakie ponoszą międzynarodowe korporacje handlowe. Z ekonomicznego punktu widzenia, trudno jest określić „koszty” piractwa morskiego, ze względu na duży rozdźwięk w podawanych przez korporacje liczbach, a stanem faktycznym. Niektórzy analitycy mówią o miliardzie dolarów rocznie, inni podają 16 miliardów USD strat. Warto zaznaczyć, że dochody z międzynarodowego handlu grubo przewyższają straty ponoszone w wyniku działań piratów, ponieważ liczone są one w bilionach dolarów.

W przypadku piractwa morskiego, aspekt ekonomiczny schodzi na drugi plan. Dużo większe obawy budzi fakt, że pewnego dnia piraci mogą doprowadzić swoim działaniem do katastrofy ekologicznej, np. gdyby w ekstremalnym przypadku doszło do nieudanego porwania tankowca. 60 % przesyłanej ropy na świecie, jest właśnie transportowana drogą morska, jednak nie ma to wpływu na fakt, iż korporacje naftowe bardziej dbają o bezpieczeństwo w miejscu wydobycia surowca, aniżeli w trakcie jego transportu.

Sposoby zwalczania piractwa

Istnieje szeroki wachlarz metod walki z pirackim procederem, aczkolwiek tylko nieliczne zastosowania mają charakter ofensywny. Brakuje rozwiązań uderzających w państwa, które de facto stoją za tego typu działalnością wywrotową. Najbardziej narażoną strefą jest Zatoka Adeńska, dlatego poniższe rozwiązania będą dotyczyły głównie tego obszaru.

  • Pokładowe środki zapobiegawcze – jest to kwestia indywidualna każdej jednostki pływającej. Niektóre używają tylko prowizorycznych narzędzi, jak węże gaśnicze czy utrzymywanie własnej ochrony na pokładzie statku. Inne używają głośnych sygnałów dźwiękowych i projektorów obrazu do odstraszania piratów. Większość z załóg jest jednak pozbawiona broni palnej (jest niewyszkolona i uważa, że to tylko ściągnie na nich ogień piratów). Nieliczne jednostki mają też na swoim pokładzie prywatnych kontraktorów zajmujących się ochroną ładunku, co jest spowodowane dużymi kosztami wynajęcia takiej firmy.
  • Rozprzestrzenienie marynarki wojskowej – przez cały rok 2008, oblicza się, że 30 okrętów wojskowych patrolowało obszar rzędu 2,5 miliona kilometrów kwadratowych.  Ponad tuzin państw, m.in. Rosja, Francja, Wielka Brytania, Indie, Chiny oraz USA, wysłały w rejon Zatoki Adeńskiej swoje floty, aby te strzegły międzynarodowego bezpieczeństwa w tej części świata. W grudniu 2008 r. rozpoczęła swoją misje załoga wielonarodowej, europejskiej jednostki (EU NAVOR) oraz międzynarodowy kontyngent Połączonych Sił Wielozadaniowych 150 (Combined Task Force 150). W styczniu USA postanowiły samodzielnie powołać kolejną grupę CTF-151.

Wprowadzenie międzynarodowych flot poważnie ograniczyło działalność piratów w Zatoce. Gdy 53% ataków z sierpnia 2008 była potwierdzona skutecznością, to w październiku wskaźnik ten wyniósł 31%, aczkolwiek w listopadzie udało się i tak uprowadzić supertankowiec „Sirius Star”. Przewiduje się, że jak tylko międzynarodowe misje ogłoszą zakończenie swoich prac, proceder wybuchnie na nowo, chyba że sytuacja polityczna w Somali znów się ustabilizuje.

  • Regionalne antypirackie patrole – idąc za przykładem Indonezji, Malezji, Singapuru i Tajlandii, państwa Wschodniej Afryki i Bliskiego Wschodu, powinny organizować własne patrole antypirackich kontyngentów. Zachodnie floty mogłyby tylko użyczać wsparcia technicznego i pełnić rolę doradców, zamiast brać na siebie główny ciężar odpowiedzialności. Stworzone antypirackie centrum w Południowej Azji skutecznie ograniczyło przestępczą działalność w Cieśninie Malakka (podobne centrum mogłoby powstać w rejonie Zatoki Adeńskiej).
  • Stworzenie Somalijskiej Straży Przybrzeżnej – istnieją propozycje powołania straży przybrzeżnej będącej pod międzynarodową jurysdykcją (opiekę miałaby sprawować ONZ albo Unia Afrykańska. Proponuje się zastąpienie żołnierzy jednostkami policji, która posiada więcej narzędzi do zwalczania zorganizowanej przestępczości. Kontrowersje może budzić pomysł finansowania straży przez korporacje handlowe.

Panuje całkowita zgodność, co do tego, że jedynym skutecznym sposobem pozbycia się piratów z Zatoki Adeńskiej jest wprowadzenie stabilizacji i legitymizowanych rządów w Somalii. Gdy kraj ten, w 2006 r., został opanowany przez Unię Trybunałów Islamskich, problem piractwa znikł. Przyjęte przez ONZ dwie rezolucje (z 2 i 16 grudnia) pozwalają na kontynuowanie pościgu za pirackim statkiem, gdy ten wpłynie na wody terytorialne Somalii, a nawet na  dalsze jego prowadzenie (pościgu) na terytorium tego państwa.

Podobny artykuł: Międzynarodowy wymiar piractwa morskiego

Na podstawie: Council on Foreign Relations

MC





Symptomy finansowania terroryzmu część IV

27 01 2009

Transakcje podejrzane i powiązane z podmiotami czy obszarami podejrzanymi, także z rozpoznanymi strefami ryzyka

1)Transakcje wymiany walut, po dokonaniu których w krótkim czasie następują przelewy do miejsc podejrzanych. Dotyczy to zarówno krajów wskazanych przez władze lub ośrodki analityczne jako kraje związane z terrorystami, jak i kraje niewspółpracujące w ramach programów do walki z terroryzmem, korupcją i praniem brudnych pieniędzy. Sytuacja ta nie dotyczy jedynie krajów które oficjalnie odmawiają takiej współpracy, ponieważ obecnie coraz mniej krajów decyduje się na taką odmowę. Problemem są obecnie kraje, które w praktyce nie przykładają należytych starań do walki z tymi zjawiskami. Istotnym wyznacznikiem jest tutaj czynnik teoretycznie nie związany bezpośrednio z terroryzmem- czyli korupcja. Moim zdaniem to właśnie kłopoty w walce z korupcją są symptomem będącym sygnałem, iż dany kraj może być wykorzystywany przez globalną sieć finansowania terroryzmu.

Stąd też, szukając informacji na temat potencjalnych krajów będących polem do tworzenia sieci finansującej terroryzm, powinniśmy nawiązać współpracę z organizacjami do walki z korupcją, szczególnie z tymi o charakterze globalnym, ponieważ te właśnie organy tworzą makro analizy dotyczące tego zjawiska.

Takimi organizacjami są:

Rada Europy i podległa jej organizacja GRECO(Group of States against Corruption). GRECO ma za zadanie zajmować się problemem korupcji na terenie krajów członkowskich UE.

ONZ, a w ramach niej UN- Global Compact, którego celem jest obok walki o prawa pracownicze i dbania o środowisko naturalne- walka z korupcją.

Transparency International, będąca najbardziej znaną globalną organizacją stworzoną do walki ze zjawiskiem korupcji.

Istnieje również wiele organizacji i instytucji, których celem jest walka z korupcją i działających na terenie konkretnych państw. Przykładem takiego tworu jest Polskie CBA, stąd też właśnie CBA jest w stanie wnieść istotny wkład w walkę z finansowaniem terroryzmu w Polsce- właśnie poprzez wykrywanie korupcji będącej często jednym z poszukiwanych przez nas symptomów.

Wskaźnikiem świadczącym o poziomie korupcji w danym kraju jest wskaźnik CPI, czyli wskaźnik percepcji korupcji. Obecnie na czele rankingu krajów o najniższym poziomie CPI(czyli tych mających największy problem z korupcją) znajdują się Somalia, Myanmar , Irak, Haiti, Afganistan, Sudan, Gwinea, Czad, Gwinea równikowa, Kongo, Zimbabwe i Uzbekistan.

Wszystkie te kraje, a także wiele innych, są potencjalnym środowiskiem działania organizacji finansujących globalny terroryzm.

2)Dokonywanie przelewów środków finansowych do lub przez miejsca szczególnie podejrzane po dokonaniu wpłat. Istotnym problemem jest fakt prania pieniędzy przeznaczonych na finansowanie terroryzmu. Organizacje terrorystyczne świetnie zdają sobie sprawę, że ich finanse są obserwowane, stąd tez stosują metody typowe dla prania brudnych pieniędzy, aby ukryć swoje działania przed służbami nadzoru finansowego. Jedną z metod prania brudnych pieniędzy jest dokonywanie wielu przelewów z jednego kraju do drugiego, o czym właśnie jest mowa powyżej. Do namierzenia tego typu transakcji konieczna jest międzynarodowa współpraca służb nadzoru finansowego i organów walczących z terroryzmem.

3)Dokonywanie wpłat i wypłat na rachunku bankowym w formie przelewów, bez specjalnego biznesowego lub gospodarczego uzasadnienia, zwłaszcza jeśli te przelewy mają związki z krajami i rejonami i organizacjami szczególnie podejrzanymi, takimi jak oazy podatkowe i kraje czy organizacje wspierające terroryzm. O czynniku tym wspomniałem już po części na początku tego opracowania. Każde zachowanie związane z finansami, nie mające uzasadnienia gospodarczego, powinno wzbudzić czujność organów nadzoru finansowego, w przypadku pojawienia się w danej sytuacji państw lub rejonów wspierających terroryzm- istnieje uzasadnione podejrzenie finansowanie terroryzmu.

4)Wykorzystywanie wielu rachunków bankowych do pozyskiwania, a następnie przekazywania środków finansowych niewielkiej grupie zagranicznych beneficjentów, zarówno osobom fizycznym, jak i prawnym, zwłaszcza jeśli znajdują się w miejscach szczególnie podejrzanych. Stosowanie wielu kont ma na celu ukrycie swoich działań w „morzu” operacji finansowych w danym kraju. Wykrycie takiego systemu jedynie poprzez analizę tych pierwotnych kont jest dość trudne. Możliwe jest jednak wykrycie wtórnego „skupiania” środków finansowych w kilka strumieni finansowych, co jest w przypadku kierowania tych strumieni do krajów podejrzanych- istotnym znakiem dla służb specjalnych.

5) Otrzymanie instrumentu kredytowego lub angażowanie w operacje handlowe lub finansowe z wykorzystaniem środków finansowych pochodzących z miejsc szczególnie podejrzanych, zwłaszcza jeśli nie istnieje żadna logiczna przesłanka do prowadzenia interesów w tymi miejscami

6) Otwarcie rachunków bankowych dla instytucji czy firm z siedzibą w miejscach szczególnie podejrzanych. Słowem kluczowym, które powinno nas zainteresować, jest słowo „siedziba”. Często zdarza się bowiem tak, że firmy współpracujące z terrorystami, otwierają oddziały zagraniczne. Prowadzona w konsekwencji tego współpraca między „siedzibą”, a oddziałami z nią powiązanymi, potrafi uśpić czujność służb, ponieważ skomplikowany przepływ funduszy, teoretycznie nieuzasadniony gospodarczo, nie jest rzeczą rzadką w przypadku działalności typu „siedziba- oddział”, szczególnie gdy żyjemy w realiach kryzysu finansowego.

7)Wysyłanie lub otrzymywanie środków finansowych międzynarodowymi transferami z regionami szczególnie podejrzanymi.


Darek102





Nowe rodzaje broni zastosowane w Strefie Gazy

25 01 2009

Wiele aspektów świadczy o tym, iż przeprowadzona przez Izrael, na przełomie grudnia 2008 i stycznia 2009, operacja „Płynny ołów” była przygotowywana przez izraelskie władze miesiącami. Wojna medialna oraz nowe typy użytej broni wskazują na gruntowne przygotowanie IDF do operacji w Strefie Gazy.

Od pierwszych dni akcji palestyńscy cywile donosili o, niespotykanych dotąd, rodzajach zrzucanych bomb, eksplozji i efektów ubocznych, jakie ze sobą niosły. Niestety, żadne organizacje humanitarne, czy międzynarodowi obserwatorzy, nie mogli potwierdzić tych doniesień, ponieważ w trakcie trwania konfliktu, Gaza była otoczona szczelnym kordonem bezpieczeństwa.

W sobotę, 10 stycznia 2009 roku, amerykańska organizacja „Human Right Watch”, zaapelowała do władz Izraela o zaprzestanie używania niebezpiecznych materiałów do produkcji amunicji i rakiet. Argumentowano to przeludnieniem Strefy Gazy, co rodziło wzrost zagrożenia dla cywilów. HRW oparło swoje stanowisko głównie na tym, iż IDF używał białego fosforu przeciwko bojówkom Hamasu, ale jego arsenał był dużo większy.

Biały fosfor

Posiadanie białego fosforu w arsenale swojej armii nie narusza żadnych przepisów i konwencji prawa międzynarodowego. Substancja ta jest głównie używana do sygnalizowania, oznaczania i podpalania celów. Może też być używany do niszczenia składów zaopatrzeniowych wroga lub do ograniczenia jego pola widzenia. Najczęściej stosuje się go, aby „oślepić” pojazdy, zwiadowców przeciwnika. Często stosuje się go do wysadzania składów broni. Biały fosfor, po raz pierwszy na szeroką skalę był stosowany w trakcie drugiej wojny światowej, kiedy to używano go do oznaczania, podpalania, kolorowych flar, produkcji granatów ręcznych oraz amunicji.

Biały fosfor znalazł też zastosowanie w trakcie operacji militarnej USA w Iraku, w 2004 roku. W trakcie walk o Falludżę, 8-20 listopada 2004, amerykańskie wojsko używało pocisków fosforowych do oznakowania terenu, a także broń tego rodzaju spełniała zadanie psychologiczne. Gęste kłęby białego dymu były zapowiedzią, dla irackich rebeliantów, nadchodzących oddziałów USA. Biały fosfor skutecznie też „usuwał” Irakijczyków z podziemnych tuneli, do których już nie musieli się udawać amerykańscy marines – często mogły to być misje samobójcze.

Rodzaj białego fosforu, używany w wojsku jest wysoko energetyczny oraz eksplozyjny w reakcji z tlenem. Fosfor pali się żółtym ogniem i wydziela biały, bardzo gęsty dym o zapachu czosnku. Biały fosfor w styczności z ludzką skórą powoduje bolesne, chemiczne oparzenia, które są trudne do wygojenia. Broń tego typu jest tak niebezpieczna dla ludzi, ponieważ jej największą „zaletą” jest spalanie się, aż do całkowitego wypalenia się substancji. W najgorszym razie, człowiek narażony na działanie tej substancji może zostać pozbawiony kończyny, którą fosfor „przeżre” do kości. Najbardziej zagrożone, działaniem chemikaliów, są odsłonięte części ciała (twarz, dłonie). Poza tym, fosfor przyczepia się do ubrania, które bardzo szybko pochłania. Natychmiastowe pozbycie się odzienia może uchronić przed oparzeniami drugiego i trzeciego stopnia. Palącego się fosforu praktycznie nie da się ugasić wodą (jedyny sposób to pozbawienie substancji dostępu do powietrza).

Gęsty dym towarzyszący spalaniu się fosforu ogranicza pole widzenia przeciwnika, pozwala ukrywać się własnym oddziałom przed wrogim lotnictwem, a także może służyć jako znacznik dla własnych powietrznych eskadr. Jego głównym zadaniem jest wspieranie oddziałów walczących w nieprzyjaznym terenie zurbanizowanym, np. w 1994 roku powszechnym było „zadymianie” Groznego przez wojska rosyjskie.

W trakcie operacji „Płynny ołów”, Izrael używał rakiet fosforowych do ukrywania swoich czołgów przed wyposażonymi w broń przeciwpancerną bojówkami Hamasu. Białego fosforu IDF używał w dwojaki sposób. Po pierwsze, zrzucano pociski na niezabudowany teren w celu wytworzenia zasłony dymnej. Drugim sposobem jest dokonanie regularnego nalotu bombowego, w trakcie którego zrzuca się pociski z fosforem nad terenem, ten zapala się jeszcze w powietrzu. Jest to tzw. pokaz sztucznych ogni. W ten sposób fosfor zostaje rozrzucony na duży obszar miasta, powodując dodatkowe zniszczenia przez spalanie się na budynkach, pojazdach i cywilach. Przypomnijmy, że biały fosfor nie został zapisany, jako substancja zakazana w „Konwencji o Zakazie Prowadzenia Badań, Produkcji, Składowania i Użycia Broni Chemicznej oraz o Zniszczeniu jej Zapasów” (Convention on the Prohibition of Developement, Production, Stockpilling, and Use of Chemical Weapons and on their Destruction – The Chemical Weapons Convention – CWC) z 1997 roku.

GPS’owe pociski moździerzowe

Kolejnym rodzajem, nowej, broni zastosowanej w Strefie Gazy były pociski moździerzowe kierowane przy pomocy satelitarnego systemu GPS, którego początki sięgają izraelsko-libańskiego konfliktu z 2006 roku.

Według doniesień świadków, właśnie taki pocisk miał uderzyć w główną siedzibę ONZ w Strefie, zabijając około 40 osób. Teoretycznie, pociski tego typu trafiają do celu z dokładnością 3 metrów, dlatego nie do końca jasnym jest, dlaczego Izraelczycy „pomylili” się o ponad 30 metrów.

Pociski te zostały opracowane przez izraelskie wojsko przy współpracy z amerykańskim koncernem wojskowym – Alliant. Ich głównym zadaniem ma być oczyszczanie przedpola dla piechoty, dla której walki w tak zaludnionym terenie zabudowanym mogłyby być wysoce śmiertelne. Są to wnioski wyciągnięte z drugiej wojny izraelsko-libańskiej. Kolejną lekcją było nauczenie się, że Izraelczycy nie mogą ciągle polegać na dostawach broni z USA. W trakcie wspomnianego już konfliktu, IDF chciało uzyskać od Stanów dodatkową dostawę bomb kasetowych (1.200 zestawów, w każdym po 644 pocisków!). Amerykanie odmówili, co było wyraźną wskazówką dla Izraelczyków na przyszłość.

Cała sytuacja zainspirowała Izraelczyków do opracowania własnej wersji karabinka szturmowego M-16. W ten sposób powstał Tabor, czyli TAR-21, którego używali też Gruzini w trakcie trwania „wojny sierpniowej”. Powyższa sytuacja nie nadwyrężyła, w jakiś znaczący sposób, relacji na linii USA – Izrael. Ciągle ten drugi jest jednym z największych odbiorców amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego.

Trzęsąca się ziemia

Kolejną, nową, bronią zastosowaną w Strefie Gazy były bomby typu GBU-39, które IDF otrzymał w liczbie 1000 sztuk od Amerykanów. Ich działanie najlepiej mogli zaobserwować mieszkańcy granicznego Rafah. Egipcjanie nie wiedzieli dokładnie, co IDF zrzuca na Strefę Gazy, ponieważ nie słyszeli żadnych wybuchów. Zamiast nich mogli poczuć trzęsącą się ziemię pod stopami. Broń ta ma głównie za zadanie penetrację tuneli, drążonych przez Palestyńczyków. Nastawiona jest również na jak najmniejsze wyrządzanie dodatkowych szkód (niewielki promień rażenia). Dzięki lekkiej konstrukcji GBU-39 mogą być przenoszone przez każdy samolot bojowy w dużych ilościach. Twórcą tego typu broni jest Boeing Corporation.

DIME

Czyli „dense inert metal explosive”(gęsty bezwładny materiał wybuchowy), był kolejnym rodzajem broni, który IDF wykorzystał po raz pierwszy w Strefie Gazy. Były to bomby, które charakteryzowały się czerwonym zabarwieniem dymu – mgły, która po rozproszeniu się wybucha. Zaletą tej broni jest oddziaływanie na niewielki obszar (10-20 metrów), gdzie wyzwolony ogień szybko wypala się. DIME służy do przeprowadzania uderzeń chirurgicznych, które zadają dużo więcej obrażeń niż normalne pociski bombowe, o podobnym zasięgu działania.

„Ostrze”

Ostatnim rodzajem, nowej, broni jest Spike (Ostrze). Stworzona na przełomie 2005 i 2006 roku rakieta potrafi osiągać duże prędkości, a tor jej lotu jest ciągle kontrolowany. Dlatego żaden poruszający się cel nie może czuć się przed nią bezpieczny. Pocisk ten został opracowany wspólnie z Amerykanami, a dokładniej przez amerykańską marynarkę i izraelską firmę – Rafael.

Przedstawione powyżej rodzaje broni, oprócz białego fosforu, zostały użyte po raz pierwszy w historii. Ciężko odrzucić pogląd, że Izrael wraz ze zniszczeniem terrorystycznej sieci Hamasu, przetestował swój arsenał. Strefa Gazy przez ponad trzy tygodnie stała się, de facto, polem badawczym dla sił IDF.

Enklawa dziś, 25.01.2009, jest miejscem dużo spokojniejszym niż przed paroma tygodniami, aczkolwiek wątpliwym jest, aby tymczasowe zawieszenie broni mogło przerodzić się w trwały rozejm. Operacja „Płynny ołów” przyniosła ponad 1000 ofiar śmiertelnych, około 5000 rannych. Po stronie izraelskiej miało zginąć 10 żołnierzy i trzech cywilów.

MC

Zobacz też: Operacja “Płynny ołów”